Dlaczego coin, a nie token? Czym było ICO a czym być powinno?

Przez ostatnie 10 lat obserwuję branżę kryptowalutową. Mamy za sobą hossy, bessy, wygrywają holderzy, giełdy się pojawiają i znikają. Tworzą się kolejne scamy, tokeny, protokoły i inne bzdurne, budowane na hype wydmuszki.

ICO – Initial Coin Offering

ICO – Initial Coin Offering, dawno dawno temu była to forma przedsprzedaży coinów, z których kapitał miał być przeznaczony na development. Projekt się rozwijał, dodawano kolejne użyteczności a dziś?

70% kasy jest wydawana na marketing, influencerów, budowanie hype, nawet po osiągnięciu budżetu, który w zupełności wystarczy na development. Kolejna potężna wada – większość tych projektów nie jest kryptowalutą tylko tokenem. 

Powstają grupki na telegramach i przebijanie się zainteresowanych między facebookowymi milionerami, od kogo wziąć coś z airdropa. Co kieruje takimi projektami? Chciwość? Realna realizacja misji zbawienia świata? Rozwiązanie jakiegoś problemu technologicznej?

Utworzenie ERC20, BSC i innych pokrewnych nośników sprawiło, że kryptowalutę można sobie wyklikać – dziś kosztuje to 500 USD a kiedyś na ETH było za free. Ale do czego zmierzam – o ile dany token, służy jako pozyskanie kapitału na konkretny cel, jakiś projekt nie związany z branżą krypto to ok. Lecz jeśli na podstawie takiego tokenu jest robiona zbiórka na technologię blockchain to coś tu jest mocno nie halo.

ICO na tokenie po to żeby zebrać pieniądze na kompetentnych developerów? A dlaczego nie zbudować ICO na coinie – ICO gdzie ludzie dodają swoje pieniądze. Powstałaby realna usługa, która na siebie będzie zarabiać, do tego wykorzystując stworzony w projekcie coin, który jest nośnikiem podstawowych funkcji. 

Powstaje wartość w postaci platform/usług, powstaje coin, który zaczyna być listowany i ma wartość jak akcja spółki, która tworzy te platformy a przy okazji można go wykorzystywać w innych projektach. 

ICO na prawdziwym blockchain ma znacznie utrudnioną możliwości adaptacji z giełdami, ponieważ okazuje się, że na niektórych z nich, podczas zgłoszenia na listing, okazuje się, że to będzie kosztowało 100-200 tysięcy dolarów. Dział techniczny giełdy, informuje, że dodanie AJN wymaga od Nich posiadania noda [shocker there], trafiasz na ścianę bo się w większości przypadków okazuje, że tam nie ma osoby/ludzi, którzy wiedzą o czym do Nich piszesz. Giełdy nastawione są na łatwy zysk, pogłębiany kosztami koniecznością marketingu z ich strony i tak dalej. 

W efekcie tego, dobre, wartościowe projekty, chowają się za całą masą bullshitu czy innych pieskowych monet służących tylko do pump & dump.

Dlaczego AJN powstał jako coin, a nie token?

AJN ma własny blockchain, niezależny łańcuch z wygenerowanym genesis blokiem, masternodami w fazie preminingu. Średnio przytomna małpa, byłaby w stanie wyklikać token,  a postawienie blockchaina wymaga znajomości, chociażby w minimalnym stopniu c++.

Korzystając z okazji chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden problem, który ostatnio zaobserwowałem. Unikając opłat transakcyjnych, czy to na BTC czy ETH, przesyłając dane krypto np. po BSC nie macie już kryptowaluty, tylko token na danym chainie…  Ale to już materiał na kolejny artykuł 😉

Autor: Patryk Kozicki, Chief Blockchain Officer at PonoPrime.io

Udostępnij w social mediach: